Szklana pułapka – klasyka

Boże Narodzenie to czas rodzinnych spotkań i, oczywiście, niezapomnianych filmów. Nieoczekiwanie u nas jednym z tych wyjątkowych filmów, który zawsze gości na ekranach telewizorów w okresie świątecznym, jest „Szklana Pułapka”. Choć film ten, znany także pod angielskim tytułem „Die Hard”, nie jest typowym dziełem świątecznym, to stał się integralną częścią polskiej kultury filmowej podczas Bożego Narodzenia. 

Dlaczego akurat ten film zdobył taką popularność w okresie świątecznym? Prześledźmy, jak „Szklana Pułapka” stała się nieoczekiwaną gwiazdą świątecznych emisji telewizyjnych i jakie elementy tego kultowego filmu przyciągają do niego widzów.

Skromne początki

Cała historia rozpoczyna się wraz z premierą „Szklanej Pułapki” w 1988 roku, w reżyserii Johna McTiernana. Film z udziałem Bruce’a Willisa w roli nowojorskiego policjanta Johna McClane’a, przedstawia unikalnego bohatera – tak wyraźnie odstającego od ówczesnych gwiazd kina akcji. Sama akcja rozgrywa się w wieżowcu Nakatomi Plaza w Los Angeles podczas przyjęcia bożonarodzeniowego, a fabuła nabiera nieoczekiwanego obrotu, gdy grupa terrorystów bierze zakładników, kreśląc tym samym drogę dla jednoosobowej misji McClane’a.

Sukces „Szklanej Pułapki” leży w innowacyjnym podejściu do gatunku kina akcji. W odróżnieniu od współczesnych mu produkcji film prezentuje bohatera, który jest podatny na ciosy i potrafi rzucać dowcipami. Kreacja Bruce’a Willisa jako McClane’a wniosła nowy wymiar do postaci bohaterów kina akcji, zyskując sobie sympatię widzów na całym świecie. Miejsce akcji, ciasna przestrzeń dodająca napięcia i poczucie klaustrofobii, stały się znakiem rozpoznawczym tej serii.

Od zwykłego człowieka do ikony

Wraz z rozwojem serii „Szklana Pułapka” zmienia się również postać bohatera Johna McClane’a. „Szklana Pułapka 2” (1990) kontynuuje pasmo przypadkowych sytuacji, z którymi musi się zmierzyć McClane, tym razem walcząc z terrorystami na lotnisku międzynarodowym w Waszyngtonie. Urok i odporność postaci na przeciwności losu utrwaliły go jako kultową postać popkultury.

Kolejne odsłony, takie jak „Szklana Pułapka 3” (1995), „Szklana Pułapka 4.0” (2007) i ostatnia piąta część z 2013 roku, ukazują dalszą ewolucję Johna McClane’a jako doświadczonego, choć niechętnego przygodom, bohatera. Seria bada nie tylko napięcia prywatne czy rodzinne w relacjach bohatera, ale również konsekwencje heroicznych czynów mających wpływ na jego życie osobiste.

Pomimo ewolucji, humor McClane’a i jego (nie)powtarzalne hasło – „Yippee-ki-yay, motherf****r.!” – pozostały stałe, zapewniając poczucie ciągłości fabularnej dla fanów. Kreacja Bruce’a Willisa jako Johna McClane’a stała się wprost synonimem serii, tworząc tym samym trwałe dziedzictwo.

Wpływ na kino akcji

Seria „Szklana Pułapka” zrewolucjonizowała gatunek kina akcji, wpływając na nową falę filmów, które przyjęły jej formułę. Pomysł na fabułę stał się podstawą w Hollywood, inspirując filmy osadzone w ograniczonych przestrzeniach, gdzie samotni bohaterowie stają do walki z przytłaczającymi przeciwnościami losu. Od „Speed” po „Liberatora”, formuła ta stała się przepisem na sukces.

Co więcej, seria pokazała, jak istotne jest rozwijanie postaci w filmach akcji. Widzowie utożsamiali się z Johnem McClane’em nie tylko ze względu na jego heroiczne czyny, lecz także za sprawą jego wad i poczucia humoru. Sprowadzenie bohaterów akcji do roli przeciętnych ludzi przekształciło gatunek, otwierając drogę dla bardziej wyważonych i łatwiej dostępnych postaci w kolejnych produkcjach.

Szklana pułapka pozostaje kinowym znakiem rozpoznawczym, łącząc akcję, humor i głębię postaci w sposób, który zdefiniował gatunek na nowo. Od skromnych początków w Nakatomi Plaza po trwały wpływ na kino akcji, seria ta nadal stanowi kulturowy punkt odniesienia, dowodząc, że nawet samotny bohater ze zdolnością do żartów może pozostawić niezatarte piętno na srebrnym ekranie.

Miron

Witaj, jestem Miron. Przedstawiam Ci mojego bloga. Choć jego tytuł może sugerować, że to blog dla facetów, to w rzeczywistości i kobiety, i mężczyźni znajdą tu coś dla siebie. Zapraszam, zapraszam. Nie ważne, czy jesteś facetem po trzydziestce, po przejściach czy po...

Możesz również polubić…